Po podróży // Post-travel thoughts

Niełatwo jest wracać.

Przez trzy tygodnie budząc się widzisz te same twarze. O poranku albo w środku nocy – w hostelu w Tbilisi, w namiocie na prawie 4000m, u gruzińskiego gospodarza na łóżkach niczym dla księżniczki na ziarnku grochu, na polanie w armeńskich górach, u hosta w Erewanie.
Wracasz. Budzisz się i widzisz ścianę. Zieloną, o ironio, trawiaście zieloną ścianę w tym szarym, deszczowym kraju, gdzie absurdalne wydają się brązowa opalenizna i ślady po schodzącej z ramion skórze, gdy za oknem niebo przybiera wszystkie odcienie szarości.

Przez trzy tygodnie nurkujesz w plecaku, wyciągając i wkładając uprzęże, raki, te kilka koszulek i dwie pary spodni, ubywające kilogramy liofilizatów, kosmetyki w wersji mini. Podróżujesz z tym minimum, które stanowi cały twój dobytek przez trzy tygodnie. Wracasz. Po kolei wyciągasz owo „minimum”. Po praniu wszystko ląduje na półkach i w szafie. Pusty, lekki plecak. I to już? Koniec?

Przez trzy tygodnie nabierasz pewnych nawyków, tworzą się codzienne rytuały, uczysz się funkcjonować w danych relacjach. Ze wstrętem myślisz o komputerze, Internecie, tych wszystkich wiadomościach, które tylko czekają, żebyś je przeczytał, zaczął się przejmować, martwić, debatować nad czymś, co najdalej za dwa miesiące będzie już nieaktualne i zostanie wyparte przez kolejną głośną sprawę. Przez trzy tygodnie ważne jest „tu i teraz”; w którym kantorze jest najkorzystniejszy kurs euro, skąd odjeżdżają marszrutki do danego miejsca, gdzie dziś śpimy, czy jeśli pójdziemy na degustację wina, to starczy nam na kolację w Raczy. Poza tym, a raczej przede wszystkim – obserwujesz, chłoniesz, słuchasz. Czasem robisz zdjęcie, a czasem chowasz aparat.

Przez trzy tygodnie jest pięknie. Dosłownie, w przenośni, wszelako. Bywa ciężko. Fizycznie i nie tylko. Coś z czymś trzeba czasem skonfrontować. Dwie godziny nieruchomego siedzenia na wielkim głazie i zapatrzenia na czterotysięczniki daje coś, co wymyka się słowom. Ale słowa też były. Dobre. Ważne. Różne.

Trzy tygodnie innego świata. Innej kultury, mentalności, innego funkcjonowania. A jednocześnie.. wracając do Gruzji z Armenii cieszyłam się jak dziecko i przekraczając granicę czułam się, jakbym wracałą do domu.

Zdjęcia już w następnym, de facto pierwszym właściwym, odcinku relacji z wyprawy do Gruzji i Armenii.

Coming back is not easy.

Three weeks of waking up to the same faces wherever we happened to be – in a hostel in Tbilisi, in a tent at 4000m, in the Armenian mountains, at our CS host’s place in Yerevan. Then you are back and the first thing you see when you open your eyes in the morning is a green wall. Yes, green – in the always-grey-sky Poland where my tanned skin looks ridiculous.

Three weeks with your backpack which contains all you need: climbing gear, some clothes, food, cosmetics – just the very basic ones. Three weeks of repacking your backpack everyday. And then you are back. You take everything out and put on the shelves. The backpack is suddenly so light. A painful symbol and reminder that the trip is over.

Three weeks – enough to get used to functioning in certain ways. You hate the thought of technology, computer, checking the Internet and all the very-important-news that will be forgotten in two months (probably even sooner). For three weeks it is all about here and now; looking for the best exchange rate, finding out the right marshrutka, checking whether we can afford dinner after wine degustation. But most importantly, you pay more attention to the things around you, you look carefully and listen. Sometimes you take a picture, sometimes you put your camera back. A good lesson of patience and respect.

Three incredible weeks. Not always easy. With hours of silent contemplation looking at the 4000m high Caucasus mountains. And then hours of talking and laughter. Some silly jokes, some important words.

Three weeks. Different climate. Different culture. Different… everything. Or maybe not.

Pictures coming in the next post – the first proper one.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Po podróży // Post-travel thoughts

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s