‚Il ponte’ / part 6

W moim weneckim zagubieniu, które wynikało z mocnego postanowienia nie wyciągania mapy z plecaka przez kilka pierwszych godzin oraz zasady „trzy raz skręcam w prawo, następnie w lewo, a potem zamykam oczy na najbliższym placu, kręcę się kilka razy wokół własnej osi i idę w przypadkowym kierunku”, trafiłam na słynny targ rybny (pescheria) oraz warzywny (erberia) w okolicach Rialto. Przechodząc przez most nad jednym z kanałów, nagle uderzył mnie charakterystyczny zapach świeżych (na szczęście) ryb. Po chwili przemknął obok mnie omotany białym fartuchem mężczyzna, niosący skrzynkę, za którą ciągnął się jeszcze bardziej intensywny zapach. Teoretycznie miałam skręcić w prawo, ale gdy wyrósł przede mną targ rybny Rialto, wiedziałam, że muszę tam zajrzeć. Było warto. Bogactwo ryb, owoców morza, podsłuchiwanie targujących się kupujących ze sprzedawcami, atmosfera – niesamowite. Nic, tylko napełnić siatki i zaszyć się w kuchni na długie godziny :-)











Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s