Postcrossing

Kilka lat temu, na pierwszym roku studiów w Londynie, natrafiłam na ideę postcrossingu. O zabawie (bo według mnie postcrossing to przede wszystkim zabawa) powiedziała mi koleżanka, która odkryła tę akcję i się w nią włączyła. Pełna zapału, zarejestrowałam się na stronie (klik) i poprosiłam o adres do wysłania kartki. I… kartki nie wysłałam. Najpierw przekładałam kupno kartki z dnia na dzień, ciągle było mi nie po drodze, potem zapomniałam, a jak sobie przypomniałam, to… to sama nie wiem, wreszcie minęło 60 dni od rejestracji i sprawa przepadła. Głupio mi z tego powodu okrutnie, ale mam nadzieję, że takie publiczne przyznanie się sprawi, że drugi raz tak nie postąpię ;).

No dobrze, ale co to właściwie jest ‚postcrossing’? Najprościej mówiąc – globalna wymiana pocztówek. Rejestrujemy się na stronie www.postcrossing.com, prosimy o podanie wybranego przez komputer adresu – i już. Ja pocztówkę wyślę do Holandii, do niejakiej Mies, która, według informacji na stronie, wysłała i odebrała już blisko siedemdziesiąt kartek. Mam nadzieję, że ta ode mnie jej się spodoba – Gdańsk, a po holendersku Danswijck, z racji historycznych uwarunkowań, holenderskie ślady w sobie nosi.

Bierzecie udział w postcrossingu? Choć dopiero zaczynam zabawę, to myślę, że sprawa jest warta polecenia. Nie wymaga to nie wiem jak wielkiego wysiłku ani czasu, a przyjemność z otrzymania (wysłania też ;)) kartki z drugiego końca świata, na który niekoniecznie mamy możliwość w danym momencie pojechać, jest ogromna. Poza tym, nigdy nie wiadomo, gdzie nas takie rzeczy mogą zaprowadzić.

A few years ago, when I was studying in London, I came across the idea of postcrossing. A friend of mine discovered postcrossing and encouraged me to get involved. I eagerly registered on the website klik and asked for an address to which I would send a postcard from London. I am really ashamed of what happened – I actually never sent the postcard. Initially I postponed it „for the next day”, then I forgot about it, then it was too late to send it (after 60 days your card’s identification number is deleted). I feel really bad about it but hope that publicly admitting my mistake will stop me from making it again ;).

So, what does ‚postcrossing’ actually mean? I would call it a global postcards exchange with unexpected consequences ;). All you have to do is register online, ask for a randomly chosen address… and that’s it. I am sending my postcard to the Netherlands and hope that Mies, to whom I am addressing the card, will be happy to read it. It says on the website that she has already sent and received almost 70 postcards so I guess I could say she’s and experienced ‚postcrosser’ (is there such a word?).

Do you take part in postcrossing? I think it’s worth giving a try and it doesn’t require a lot of effort and time. And you get a lot – satisfaction from sending your card, and so much excitement from receiving one from far away – perhaps sometimes places you are not able to travel to, at least at the moment.

postcrossing-0069

postcrossing-0070

postcrossing-0078

Reklamy

8 uwag do wpisu “Postcrossing

      • Bo jest trochę jak normalne dostawanie kartek, tylko bez najważniejszego elementu – pozdrowień od ludzi, z którymi jesteś blisko.
        A trochę jak szukanie penfriendów, ale bez najważniejszych elementów – czyli podtrzymywania kontaktów i wymiany myśli.
        Z drugiej strony każda innowacyjna zajawka, to dobra zajawka;)

        • To prawda. Choć jak ze wszystkim – kwestia podejścia. Widziałam na stronie postcrossingu profile osób, które wysłały/odebrały do tej pory po kilka tysięcy kartek – nie mam pojęcia, gdzie to trzymają, mi osobiście się to kłóci z preferowanym przeze mnie minimalizmem ;-). Z drugiej strony – kilka dni temu dostałam moją pierwszą kartkę i było to baaaardzo miłe doświadczenie. Teoretycznie brak tu podtrzymywania kontaktu (choć jest możliwość nawiązania go, można wysyłać wiadomości przez stronę), ale ja to traktuję tak: dostaję kartkę np. z Nowej Zelandii, za jakiś czas jadąc tam, odzywam się do tej osoby i już bardziej „couchsurfingowo” się spotykam – wszystko to bardzo na luzie :). Nigdy nie miałam zacięcia do zbierania czegokolwiek – pocztówek, znaczków… więc raczej pozostanę na poziomie 1 kartka/miesiąc, jako miła odskocznia od codziennego zabiegania i komunikacji on-line :)

        • „odzywam się do tej osoby i już bardziej “couchsurfingowo”” – to diametralnie zmienia postać rzeczy;) Powtórzę stare zdanie regularnie wygłaszane przez rozmaitych dziadków: „Czego to ludzie nie wymyślą…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s