Czasem śnieg, czasem deszcz, sporadycznie słońce

Wspominałam już chyba, że pogoda w Petersburgu zmienia się jak w kalejdoskopie – przynajmniej o tej porze roku. Dlatego przed wyjściem z domu zdecydowanie nie wystarcza orientacyjne poleganie na wspomnieniu temperatur dnia poprzedniego. Zanim zdecyduję, czy będę dusić się w puchówce, czy ryzykuję wyjście lekkiej pikowanej kurtce, wystawiam nos przez okno (uchylone całą noc, rano doświadczam mniejszego szoku) sprawdzam godzinową prognozę na cały dzień na trzech portalach i modlę się o brak deszczu, bo, jak to ja, nie posiadam parasola. Trzy lata w Londynie przeżyłam bez deszczoochraniacza, to w Rosji nie przeżyję?

Ostatnie dni były kwintesencją zawirowań pogodowych typowych dla regionu. Przeciągająca się grobowa ciemność, wiecznie zachmurzone niebo, na tle którego pojawiał się to deszcz, to śnieg – zazwyczaj się topił, bo temperatura lekko na plusie. Mrozy jednak też wróciły, choć na krótko. W zeszłym tygodniu podobno wyszło słońce, ale tak nieśmiało, że według mnie było po prostu chwilowo jaśniej, zaś konkretnych, oślepiających promieni nie zarejestrowałam. W poniedziałek nastąpiło jednak przełamanie i nie przesadzę, jeśli napiszę, że ludzie chodzili po ulicach, jakby wciągnęli konkretną dawkę substancji niewiadomego pochodzenia.

Ta fascynująca historia pogodowa uwieczniona została w poniższym filmiku. Dodatkowo atrakcje w postaci socrealistycznych molochów, moich błyskotliwych komentarzy, pojawiającego się przez moment kościoła dominikanów (jak dobrze, że tu są!), metra (o tym będzie osobny wpis, na razie kombinuję, jak urobić strażników, żeby mi pozwolili robić zdjęcia) oraz na końcu – bardzo bezpieczne przechodzenie przez ulicę w drodze na uczelnię. Pierwszego dnia miałam opory i przechodziłam „dwuetapowo”, ale szybko poddałam się tłumowi.

I guess I’ve already mentioned the unpredictability of weather in Saint Petersburg. It is not enough to rely on last day’s weather to decide how to dress up before I leave my place. Therefore there’s a whole procedure to follow, which includes breathing the air in, praying for no rain (I don’t have an umbrella here, same as in London, where I managed to live three years without one) and checking the weather forecast on various sites.

Last week included depressing darkness, cloudy sky with a mix of rain and snow (which melted down anyway, as it was ususally +1 degrees), eventually some below-zero temperatures for a while and a bit of sun (well, all I’ve noticed was that it wasn’t as dark as before, but there was no real sunshine). Something changed on Monday though and it won’t be an exaggeration if I say that people were walking on the streets as if they were drunk… that’s what sun does to humans in this city!

You can see all of the craziness in the short movie below. It also includes some communist architecture, my ‚witty’ comments, a church for which I’m very thankful (thumbs up for the OPs!), the subway (which deserves a special post – will definitely write one, as soon as I manage to convince the guards to let me take pictures…) and finally – freestyle street crossing. On the first day I was a bit skeptical about that, but quickly followed the crowd. Enjoy :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s