Codzienne ‚dziwnostki’ rosyjskie / Russian peculiarities

Rosja lubi zadziwiać. Przyzwyczaiłam się już do reakcji na moje zdziwienie ze strony Rosjan lub znajomych mieszkających tu dłużej – zazwyczaj uśmiechają się wyrozumiale i powtarzają ‚Eta Rossija…’. Zaczynam powtarzać i ja.

Oswajam więc powoli rosyjskie dziwnostki. Gdziekolwiek idę, biorę ze sobą paszport (lub świstek zastępczy, bo obecnie czekam na paszport z przedłużoną wizą, kto wie, w czyich jest teraz rękach) – na przykład przedwczoraj zapisywałam się do fitness klubu, gdzie poproszono mnie o ten dokument… Częściowo sprawę wyjaśnia fakt, że Rosjanie nie mają odpowiednika naszego dowodu osobistego i ich „rejestracją” jest właśnie paszport.

W każdą środę o tej samej porze, kiedy idę na uczelnię, w tym samym konkretnym miejscu, na ogromnym przejściu dla pieszych, spotykam dwie panie z psami. Jeden pies to wielki, kudłaty stwór, drugi – maleńka cziłała, co tydzień w innym ałtficie. Tydzień temu kubraczek był w walenie, ostatnio było moro. Nie mogę się doczekać najbliższej środy i przyznaję, że ciekawość dotycząca kubraczka cziłały wypycha mnie z domu, w przeciwnym razie trudno byłoby mi zmobilizować się do wyprawy na jedne tylko zajęcia.

Apdejt: dzień po opublikowaniu wpisu, spotkałam psa w stroju hmm… nazwijmy go strojem a la Paris Hilton.

W trolejbusie jechałam ostatnio z dziewczyną w masce-śmierci. Maska była bardzo sugestywna i nie wiem, na ile udało mi się zachować kamienną twarz obserwując kątem oka wyczyny dziewczęcia. Gdy trolejbus stał w korku, ta przyklejała się do szyby i straszyła kierowców na sąsiednich pasach oraz przechodniów.

Przy wyjściu z całodobowego supermarketu, w którym w środku nocy leci z głośników rosyjska Shazza, stoi wielki automat (taki, jak na batoniki i colę) z… soczewkami kontaktowymi. Cała szafa soczewek.

Z moim rosyjskim jest coraz lepiej, więc problem staje się coraz mniejszy i pewne sytuacje już tylko mnie bawią, tym niemniej zwraca uwagę brak znajomości angielskiego w miejscach publicznych. Czasem jeszcze pytam (po rosyjsku), czy pani lub pan mówią po angielsku, na co w odpowiedzi słyszę zazwyczaj „oczywiście, że nie”.

Russia likes surprising its visitors. I guess I can say I got used to my Russian friends’ response to my reaction at all the peculiarities I encounter everyday – they usually smile and repeat ‚Eta Rossija’. I started using this phrase too…

One of the peculiarities is the need to carry your passport pretty much wherever you go. Ok, it is understandable that you may need it in a bank. But fitness club? C’mmon! Two days ago I was signing up for one and was asked for my passport. Luckily, I had a piece of paper which I was given for the time my passport is at some mysterious place where my visa will hopefully be extended. The reason for using the passport everywhere is partly the fact that the Russians don’t have an additional document like our ID. Another reason is… well, I have some ideas.

Every Wednesday, on my way to university, I bum into two ladies with two funny dogs. One is a huge, long-hair dog, the other is a little chihuahua, always wearing a new outfit. The previous week it was a whale costume, last week a military one. I can’t wait for next Wednesday. Such a great motivation to get me out of the room, as it is really hard to travel so far just for one class.

Update: Today I saw a dog dressed in something which I can only call a ‚Paris Hilton style’ outfit. True story.

I saw a girl wearing a death mask on the trolleybus recently. I have no idea how successful I was trying to put a poker face on. As we were stuck in traffic, the girl was sitting there with her face glued to the window. Poor drivers on the neighbouring lanes…

Near the exit from my 24h supermarket there is a vending machine with contact lenses. True story. All types, all colours. 

My Russian is getting better and better, so the it’s not really a problem and I can laugh about it, however, the fact that most of the people in public places don’t speak English draws attention. As I ask (in Russian) if the other person speaks English, the answer is usually „of course NOT”. Oh well.  

Wszystkie, ale to wszystkie nazwy sklepów, banków, czegokolwiek, co zachodnie (i nie tylko) zapisywane są w oryginale oraz cyrylicą.

Aaand the cyryllic everywhere. I mean, do you really need it for McDonalds?

teatr-0082

teatr-0081

teatr-0078

slonce-0004

slonce-0015

I takie cudactwa…

More peculiarities…slonce-0007

slonce-0006

Pewne zjawiska funkcjonują jednak ponad granicami… ;)

Still, some things exist everywhere ;)

slonce-0037

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Codzienne ‚dziwnostki’ rosyjskie / Russian peculiarities

  1. eta rassija, to zdecydowanie hasło mojego wyjazdu do Rosji… śmieci wyrzucane przez okna samochodów: eta Rassija, foch Pani w urzędzie: eta Rassija, dziury w asfalcie: eta Rassija… Ciekawe, że niezależnie w jakim jesteśmy obszarze kraju, eta Rassija jest obecne (:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s