Polityka a turystyka, czyli z cyklu ‚muszę, bo się uduszę’

Może ja reaguję zbyt emocjonalnie. Może powinnam to odłożyć na bok, przetrawić i dopiero cokolwiek napisać. Ale przecież już to zrobiłam – odczekałam kilka dni, a temat nadal mnie ‚rusza’! Przegadałam ze znajomymi – z Polski, z Niemiec, z Rosji samej. Z innych stron również, żeby nie było, że wybrałam mieszankę wybuchową. O co tyle nerwów i szumu? Kilka dni temu na fejsbukowym profilu Travelera pojawiło się zdjęcie Petersburga z komentarzem dotyczącym białych nocy i pytaniem, czy czytelnicy mieli okazję to zjawisko zobaczyć.

Pojawiło się wiele komentarzy pozytywnych. Żeby jednak nie było tak kolorowo, znalazło się też kilka kwiatków, które zebrały sporo ‚lajków’, a ja, naiwna, dałam się wciągnąć w bezsensowną wymianę zdań. Co tak mnie poruszyło?

Ktoś wybierał się, „ale w tej sytuacji geopolitycznej, sorry ale nie”. Jak sorry, to sorry, nie pogadasz. Na moją sugestię, że w Rosji jest normalnie (to pojęcie względne, ale miałam na myśli codziennie życie) i można śmiało przyjeżdżać, dowiedziałam się, że nie w bezpieczeństwie rzecz, bo jeździ się do Europy Wschodniej i Azji, chodzi natomiast o „prywatną manifestacje niezadowolenia z polityki Władimira P.” – tu po prostu odpadłam. I dalej: „podobny bojkot z mojej strony”.

Radzę przemyśleć tę Europę Wschodnią i Azję. Tam też jest co bojkotować, gdyby komuś było mało. Kubę też sobie darujmy. I pół Ameryki Południowej. Wiele państw arabskich. Przykłady można mnożyć.

Zrywanie kontaktów i bojkot (o jakże zabawnie to słowo brzmi w tym kontekście!) nic nie daje, a tylko szkodzi. Kiedy dojrzejemy do tego, że wartość jest w spotkaniach, rozmowach, w interakcji? Że konkretny przywódca to nie kraj cały, że naprawdę jest ogromny rozdźwięk między wysoką polityką a życiem codziennym? Putin naprawdę nie przejmie się Zdzichem Kowalskim z Polski, który w ramach ‚bojkotu’ nie przyjedzie do Rosji. Co więcej, nawet tysiącem takich Zdzichów się nie przejmie. Olbrychskim też raczej nie. Przejmą się natomiast ludzie i utrwalą negatywne stereotypy.

Ale przecież, my, Polacy, tacy waleczni i zbuntowani. My, Polacy, pokażemy temu wstrętnemu Putinowi, co o nim myślimy… i się ośmieszymy. W najlepszym razie.

I jeszcze: „Jest tam strasznie drogo, a poza tym Polakom odradzam wyprawy w „te” strony ze względu na niezbyt wyszukany stosunek cara Władymira i jego zwolenników wobec naszego narodu.”
… jest drogo. Czy strasznie? Nie. Podobnie, jak w zachodniej Europie. I na litość… Polska naprawdę nie jest pępkiem świata i uwaga czołowych przywódców nie koncentruje się na Warszawie, choć czasem chcielibyśmy tak myśleć.

„Chyba masz jakiś sentyment do „tych” stron, no ale to już twój wybór.” (pisownia oryginalna). Cóż mogę powiedzieć… mam. Mam sentyment do Rosji. Do Polski też, spokojnie.

Bawi mnie zarzucanie mi prorosyjskości. Przez cały semestr na uczelni uparcie krytykowałam działania Rosji, wchodziłam w niekończące się dyskusje z wykładowcami i innymi studentami. Tłumaczyłam, dlaczego dla Polska zachowuje się tak, a nie inaczej, co robi Sikorski i dlaczego tak, jakie mamy doświadczenia historyczne. I tak jak nadal jestem krytycznie nastawiona wobec polityki Rosji, tak niezmiennie wierzę w pewne podstawowe wartości i uważam, że strzelaniem focha nie rozwiąże się ani przepychanki w przedszkolu, ani konfliktów międzynarodowych.

Ktoś poważnie wierzy, że Putin przejmie się polskim ‚bojkotem’? że zrobi to różnicę w budżecie Rosji? Nie przejmie się. Nie zrobi. Turystów tu nie brakuje (szczerze mówiąc, jest ich za dużo, może w sumie faktycznie lepiej niech nie przyjeżdżają). Jeśli czegoś brakuje, to obecności, komunikacji. I właśnie szczególnie ze strony Polaków by się to przydało. Odwoływanie imprez, wydarzeń artystycznych – nie tędy droga.

Pewnie, że dyskusję można zamknąć krótkim „niech każdy podróżuje jak chce, gdzie chce”. Tylko… to nie jest kwestia „ja wolę chleb razowy, ja orkiszowy”. To nie jest rzecz gustu, czy preferencji podróżniczych. Dotykamy czegoś głębszego i niestety dla wielu trudnego do przełknięcia – polskie urażonej dumy narodowej, kompleksu przedziwnego, potrzeby zamanifestowania nadmuchanej siły. Z tego chyba nigdy się nie wyleczymy.

Maybe it’s just me overreacting, but I’ve given the issue a few days and I still get emotional about it. I’ve discussed it with my friends – Polish, German, Russian, but also those coming from other countries. So, what’s the issue? Well a few days ago a photo has been posted on the Polish NG Traveler facebook fanpage. It showed St. Petersburg and the caption said something about the white nights and asked the fans whether they’ve been to Russia and experienced the white nights. There were many positive comments, but there were also some which shocked me. And as I’m a naive idealist, I got into a discussion… quite pointless, I assume.
So, someone said that they planned to visit Russia, but they changed their mind because of the geopolitical situation. When I suggested that everyday life is normal here and there’s no problem coming to Russia, I was told that it’s not about safety, because the person travel to Eastern Europe and Asia, but ‚personal manifestation of discontent with the politics of Vladimir P.’ – erm, seriously? Well then, I recommend thinking again about Eastern Europe and Asia. There are quite a few leaders to boycott, too. Oh, and Cuba. And parts of South America. And Arab countries. And… many more.

I don’t believe that this form of protest makes sense. It actually damages the already weak relations. A leader is not the same as the country, although sometimes it may be easier to perceive a place this way. And seriously, Putin won’t care about an anonymous Pole ‚boycotting’ him and not coming to Russia. What’s more, he won’t care about a thousand of anonymous Poles. Neither about the famous ones, like one Polish actor, who publicly declared that he’s not going to perform in Russia. However, ordinary people will care.

But we, Poles, need to prove (to whom?) that… well, actually, what do we need to prove?

There was also a comment about me being sentimental about Russia. Sure, I am. I’m also sentimental about Poland. And a lot of other places. It’s actually funny how easily people assume I’m pro-Russian. I spent the whole semester at uni discussing politics with my professors and fellow students, criticising Russia, explaining history and the reasoning behind Polish actions. And still, I’m very critical about Russia’s politics. Nevertheless, I don’t believe in kindergarden methods of solving problems. There’s something called dialogue and it’s needed on a basic, people-to-people level even more than on the diplomatic, official one.

Reklamy

14 uwag do wpisu “Polityka a turystyka, czyli z cyklu ‚muszę, bo się uduszę’

  1. Na Sri Lance poznałam pewną Rosjankę z Petersburga i zapytałam ją co ona o tym wszystkim myśli. Na co ona mi odpowiedziała, że raczej na „wybryki” Putina macha ręką, bo on co rusz coś nowego wymyśla. Tak więc Putin a Rosja to są zupełnie dwie różne rzeczy. A poza tym biologia prędzej czy później sama się nim zaopiekuje.

    Tak czy inaczej, idę pouczyć się trochę rosyjskiego, a potem może Dostojewskiego poczytam. Albo posłucham Czajkowskiego. Bo Rosja to nie tylko Czechow i KGB. ;)

  2. rozumiem Twój argument .. oczywiście, że Rosja to na szczęście nie tylko Putin i spuścizna KGB ..dla nas Polaków bardzo nam wroga … dla mnie przede wszystkim Rosja to Pasternak czy Wysocki czy Czechow itd .. i tak chcę ją widzieć

    ale jednak w tej chwili Rosjanie popierają mocno swego cara z KGB i mało kto coś powie przeciw jego agresji na Ukrainie
    najemnicy cara Wlada mordują ludzi na Ukrainie i to naturalnie budzi protest i chęć bojkotu
    … to jest decyzja osobista .. dla mnie na pewno omijam Rosję teraz daleka … i mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni ..

    bojkot kulturalny i ekonomiczny i turystyczny może zdziałać bardzo wiele jeśli jest konsekwentny .. to było widać w Afryce Południowej.. .. szanuję Olbrychskiego .. porównaj go proszę z pajacem Depardieu który za kilka srebrników sprzedaje się ..
    .. niestety podobne postawy są i innych europejskich ‚przywódców’ .. .choćby SPD w Niemczech .. z ich spzedajnym byłym kanclerzem na czele ..

    Twoje porównania do Kuby czy innych krajów sa dosyć naiwne ,,Kuba nie atakuje swoich swoich sąsiadów ..
    mam wielu znajomych Kubańczyków, którzy uciekli do Miami od nędzy i terroru utopii komunistów, która w mękach dogorywa ..
    .. wbrew pozorom Rosjyjscy oligarchowie i bojarzy cara Wlada mogą dotkliwie odczuć bojkot finansowy i technologiczny.. to słaba gospodarka oparta na eksporcie gazu .. nic tam nowoczesnego się nie wytwarza …
    ludzie zagłosują nogami i masowo emigrują gdzie sie da .. być może w Petersburgu i Moskwie tego nie widać ale prowincja pustoszeje

    • Ale co byś chciał osiągnąć swoim protestem „nogami”? Zmienić im ustrój w państwie? Jak będą mieli dość władzy, to zmienią ją sami.
      Trochę śmiesznie wygląda ten turystyczny bojkot wobec państwa, które ma gdzieś, czy Polacy bedą przyjeżdżali, czy nie. Bo Rosja nie utrzymuje się z turystyki, ma inne źrodła utrzymania. Tak więc, protest jest nie tylko śmieszny, ale i bezcelowy.

      • to jest osobista decyzja tak jak napisałem ..
        być może dla Ciebie śmieszna a dla kogoś morodwanego na Ukrainie już nie .. Twój wybór
        … czy się utrzymuje czy nie to nie jest taka prosta sprawa .. ziernko do ziarnka

    • Piotr, wydajesz bardzo czarno-białe opinie, będąc bardzo daleko. Wiem, jaka jest przeszłość historyczna, moja rodzina mocno „oberwała” od Rosji na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat i mogłabym ziać nienawiścią, byłoby to w powszechnym mniemaniu ‚usprawiedliwione’, ale nie chcę. Nie chcę, bo to nie ma sensu, to nie buduje, tylko niszczy.
      Co do poparcia dla swojego prezydenta (nie cara… rozumiem przekaz, ale mimo wszystko…), to jest z tym różnie. Oczywiście, jest ogrom ludzi popieających taką politykę, ale to wypływa z ustroju, mentalności, bombardowania medialnego – i odcinając się od Rosji tylko to pogłebiamy.
      Co do Olbrychskiego. Mam tu znajomych aktorów – zarówno Polaków, jak i Rosjan, i widzę „od środka” jak odbierany jest ten bojkot artystów. W skrócie: bardzo źle. Akurat artyści mogliby dużo dobrego zrobić przez sztukę i współpracę. Depardieu absolutnie nie popieram tego co zrobił… ale też wiem, jak działa propaganda medialna np. w kwestii Deląga, z którym osobiście rozmawiałam o nagonce na niego i jego poglądach.

      • Ewa … na pewno nie ‚zieję nienawiścią’ .. mam wiele szacunku do rosyjskich liberałów z przeszłości i teraz też … prezydent/car/agent KGB wszystko jedno .. myślisz, że odda komuś władzę :^))? dobrowolnie ..
        sprawa turystki i bojkotu to jest osobista sprawa tak jak napisałem . .rozumiem argumenty ale się osobiście z nimi nie zgadzam .. wolny wybór i wolność słowa mamy na szczeście i w Polsce i tam gdzie wolność dotarła ..
        Ewa faktem jest, że najemnicy Putnia codziennie zabijają ludzi na Ukrainie .. żadna ilośćkremlowskiej propagandy nie wystarczy by pokonac prawdę ..
        naturalnie, że niektórzy chcą protestować tak jak uważają to za właściwe to był mój punkt widzenia i nadal jest .. .. to nie znaczy, że ktoś jest ‚śmieszny w proteście’ .. pomyśl gdyby Putin tak szantażował Polskę jak Ukrainę albo Estonię albo Łotwę .. my już jesteśmy w NATO i mamy pewną dozę bezpieczeństwa od zaborczego caratu ale Ukraina nie

      • Piotr, z tą nienawiścią to było ogólnie, nie w Ciebie :)
        Na szczęście Putin nie jest wieczny, jak nikt z nas. Ciekawe tylko, czy kogoś przygotowuje do kontynuowania swojej linii, czy jakoś inaczej Rosja pójdzie…

  3. A z drugiej strony: może niech takie ograniczone osoby nie wyjeżdżają z kraju. Będzie za nich mniej wstydu za granicą :)

      • Poznałam jednego takiego gościa podczas pracy na Krymie. Gość nie jest z zawodu dziennikarzem, ale na Krymie zbierał akurat materiał dla prasy prawicowej, no spoko. Ale jego tryb pracy był niesamowicie wnerwiający. Bo on nie starał się wysłuchać rozmówców, zrozumieć ich racje itd., tylko przekonać do tego, że są w błędzie (a to był akurat czas referendum. A że robił to dość agresywnie, to wstyd za niego był niesamowity.

  4. Cześć. Jadę za dwa tygodnie do Petersburga i właśnie zewsząd słyszałam takie głosy – ale przecież Putin, a Putin to, a Kreml to. I to tłumaczenie, że Rosja to nie tylko Putin, stało się w pewnym momencie już trochę nudne. Ale pocieszające, że nie jestem sama z takimi poglądami :-)

    • Cześć!
      Dzięki bardzo za ten komentarz! Przyjeżdżasz w pięknym czasie, jeszcze białe noce… warto! Rosji trzeba doświadczyć. A Putin… wieczny nie jest.
      Długo tu będziesz? Patrzę na Twój blog i… jakie zdjęcia! Piękne!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s