Tatry (3)

Gdy obudziłam się w piątek rano i zobaczyłam nieśmiało prześwitujące zza chmur niebo, zerwałam się z łóżka w pół sekundy. Na szczęście tego dnia nie zmieniałam pokoju, więc po szybkiej łazience i śniadaniu (obowiązkowa jajecznica, taaaka dobra), chwilę po siódmej byłam gotowa do wyjścia. Gdzie poszłam? No cóż, z niewytłumaczalnego dla mnie samej powodu, uparłam się na Szpiglasowy Wierch i po niepowodzeniach dwóch poprzednich dni uznałam, że do trzech razy sztuka, jednak tym razem pójdę trasą z Morskiego Oka, bo mówiąc wprost, Dolina Roztoki mi się przejadła. Potuptałam więc do MOK-a, z lekkim niepokojem chłonąc silną mżawkę. Z drugiej strony, wiatr szybko przeganiał chmury, wymyśliłam więc, że akurat dojdę do schroniska i się przejaśni zupełnie. Prawie się nie myliłam. Prawie.

Po drodze takie atrakcje. Nie będę udawać, że mnie ten widok nie wzruszył. Jest ‚coś’ w spotkaniu sam na sam z taką pięknością. Po chwili nadciągnęły pierwsze grupki z milionem aparatów i przepłoszyły łanię.

tatry2-0013

tatry2-0017

Morskie wyglądało tak – niby chmury się podnosiły, ale pogoda była niepewna. Przesiedziałam godzinę w schronisku sącząc grzańca i wpatrując się uporczywie w pogodowy ekran.

tatry2-0018

Około dziewiątej przyszła duża grupa, co natychmiast uruchomiło moją alergię na tłumy, machnęłam więc ręką na pogodę i postanowiłam iść w górę. Już po kilku minutach cieszyłam się pustym szlakiem. Na całej trasie na szczyt spotkałam raptem kilka osób.

tatry analog 19

tatry analog 18

Mnich od przodu (na zdjęciu wyżej) i z profilu (poniżej). Ta sama góra – zupełnie inna.

tatry2-0033

W drodze na przełęcz.

tatry3-0018

Cały czas oglądałam się za siebie, czekając aż Rysy łaskawie wyłonią się zza chmur. Płonne nadzieje.

tatry2-0031

tatry2-0034

Na przełęczy rzuciłam okiem na majaczące na szczycie sylwetki znikające w nadciągającej chmurze i pomaszerowałam w ich kierunku. Kilka razy zdziwiłam się prowadzeniem szlaku, bo naprawdę, ja tam widziałam o wiele ciekawszą opcję przejścia po skałach niż ta sugerowana przez żółte znaki.
Zdjęcie po lewej stronie zostało zrobione pół godziny później, przy zejściu – gdy ja weszłam na przełęcz, łańcuchy tonęły we mgle.

tatry analog 112

tatry3-0007-2

Gdy wdrapałam się na szczyt widoczny na zdjęciu powyżej, rozejrzałam się wokół z rezygnacją. Widoczność zerowa, stałam w chmurze. Po chwili przyszedł jakiś chłopak z dziewczyną, zrobili mi zdjęcie, które równie dobrze mogło być wykonane na tle białej tapety, ja pstryknęłam im kilka fotek i nagle zobaczyłam wyłaniającą się zza tego mleka Dolinę Pięciu Stawów. Zdjęcia do powtórki.

tatry3-0009

tatry3-0008

Robiąc to zdjęcie ogarnęło mnie takie wzruszenie, że cud, że nie wypuściłam aparatu z rąk. Piękny Kozi Wiech i Orla.

tatry3-0005

Wchodząc na Szpiglasowy, planowałam zejście tą samą trasą, bo wizja schodzenia Doliną Roztoki po raz kolejny (mając w pamięci moją ciachniętą rękę i mokre kamienie) mnie nie pociągała. Jednak gdy zobaczyłam zalaną słońcem Piątkę, nie byłam w stanie zawrócić. No po prostu – nie.

tatry3-0012

tatry analog 114

Gdzieś tam usiadłam sobie na skale, zamyśliłam się i nie ruszyłam się, dopóki nie poczułam, że wchodzę w stan hibernacji.

tatry3-0014

Człowiek zdobywa coraz więcej wiedzy i coraz mniej mądrości. Teorie w ludzkich umysłach stały się jak mgła otulająca szczyty gór i przykrywająca doliny. Nie pozwalają one zobaczyć niczego takim, jakim jest naprawdę. Ich własne teorie zaciemniają im wzrok. Wznoszą najwyższe budynki, a ich moralność upada coraz niżej. Coraz więcej mówią, a coraz mniej się modlą. Rozwijają głębokie zainteresowania i płytkie relacje. Mają piękne widoki za oknem, a w środku hodują pustkę. Poszerzają swoje drogi, ale ich zdolność widzenia jest coraz węższa. Tworzą coraz więcej połączeń, które jednak nie prowadzą ich do siebie nawzajem. Mają liczne sposoby komunikacji, lecz i te w ogóle ich nie zbliżają. Mają wielkie, potężne i wygodne łóżka, ale ich rodziny są coraz mniejsze, rozbite i zmęczone. Potrafią się spieszyć, ale nie potrafią czekać. Biegają, aby zapewnić sobie byt, ale zapominają o tym, by zapewnić sobie życie. Pędząc na zewnątrz, odrzucają to, co w środku. (…) // św. Charbel

tatry3-0016

Zrobiłam to zdjęcie i schowałam aparat, bo – cóż za niespodzianka – zaczęło padać.

tatry3-0015

Pobiegłam do schroniska, bo pogoda pogarszała się gwałtownie i wiedziałam, że jeśli pójdę prosto do Roztoki, to za chwilę będę mokrym strachem na wróble. Kiedy ja wciągałam kotleciorka (ktoś tu od kilku dobrych lat nie jadł mięsa…), za oknem lało coraz mocniej. Przesiedziałam półtorej godziny w fantastycznym towarzystwie (naprawdę, w górach są najfajniejsi ludzie), pod koniec poznałam lekko zagubioną parę („mieliśmy iść tylko do Morskiego Oka, ale zobaczyliśmy strzałkę z niebieskim szlakiem do tego schroniska i że to tylko dwie godziny, to przyszliśmy, i teraz nie wiemy, jak zejść”), z którą zeszłam do asfaltu (mogłabym iść tamtędy z zamkniętymi oczami chyba już).

A w pokoju z plecaka wytrzepałam niespodziewanego gościa.

tatry2-0009

Wieczorem w schronisku – kolejne spotkania, zachwyt człowiekiem w człowieku, odkrywanie nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności (więcej napiszę o tym w kolejnym – ostatnim chyba wpisie z Tatr). I najlepsze grzane piwo, jakie można sobie wyobrazić.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Tatry (3)

  1. Cudny wpis i przepiękne zdjęcia! Zachęciłaś mnie do tego, żeby wyruszyć w góry (niekoniecznie zimą – bo zazwyczaj tylko o tej porze roku jeździłam w Alpy na snowboard ;)). Najlepiej te nasze, polskie – bo tak naprawdę w ogóle ich nie znam. Odwiedziłam je tylko raz latem, gdy byłam dzieckiem. Teraz żałuję, że tych razy nie było więcej… Mam nadzieję, że szybko nadrobię! Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s