Tatry (4)

Kładąc się spać w piątek wieczorem, miałam w planach wczesną pobudkę (doprawdy, nowość) i wypad na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. W sobotę późnym wieczorem miałam autobus z Krakowa do Gdańska, wiedziałam, że jeśli uprę się na Rysy, to może i zdążę, ale będzie nerwowo i z patrzeniem co pięć minut na zegarek, a nie po to w Tatry przyjechałam. Doniesienia pogodowe były oczywiście skrajnie różne, ja jednak uczepiłam się tych bardzo optymistycznych – słońce, czyste niebo, jednym słowem – bajka. To, co zobaczyłam po przebudzeniu nieco odbiegało od tego, na co liczyłam, postanowiłam jednak martwić się dopiero w MOK-u i ewentualnie tam skorygować plan, co okazało się konieczne, bo Chłopek zakopał się w chmurach, a ja chciałam podziwiać z góry widoki. Szczerze mówiąc, coś co nazywamy intuicją mówiło mi, żeby się tam nie pchać, bo naprawdę nie muszę nikomu udowadniać, że sobie poradzę na mokrych klamrach. Tydzień później doszło tam do tragedii, a mnie aż zmroziło. Jasne, przypadek, dla mnie jednak bardzo znaczący.

W drodze do MOK-a.

tatry-1-5

Dodatkowym argumentem za zmianą trasy była chęć spotkania się z Anią z bloga ComeAnn. Smsowałyśmy intensywnie (na ile zasięg pozwalał), ja byłam w MOK-u prawie godzinę przed Anią i zależało mi na wyjściu gdzieś wyżej, wyglądało na to, że się miniemy. Na szczęście tak się nie stało, ale o tym później.

tatry3-0022

W międzyczasie wymyśliłam, że zamiast na Chłopka, pójdę na Wrota Chałubińskiego, skąd – co oceniłam z daleka – będzie szansa na widoki. Jakże trafna to była decyzja!

Poniżej Dolinka za Mnichem.

tatry3-0019

… i widok na Wrota. Miałam lekkie obawy, czy po drugiej stronie nie czai się wielka biała chmura, ale kto nie ryzykuje…

tatry3-0032

Na podejściu minęłam cztery osoby – ojca z synem, którzy sprintowali na Szpiglasowy, oraz starsze małżeństwo, z którym chwilę pogawędziłam, dowiadując się, że widoki są i to przepiękne, że jest cisza i spokój i w ogóle najlepiej na świecie. No to w górę!

tatry analog 119

Ostatnie pięć minut podejścia pozwoliło mi zrozumieć, dlaczego ci ludzie tak powoli schodzili – z dołu wydawało się to dziwne, będąc na miejscu po raz kolejny stwierdziłam, że przydałyby się tu dłuższe nogi.

tatry analog 118

Stanęłam na przełęczy, westchnęłam z zachwytu i… zachwycałam się tak przez blisko godzinę siedząc na kamieniu i patrząc na Słowację. Cisza absolutna, brak wiatru, przełęcz dla mnie. I tylko na chmury przemieszczające się żwawo patrzyłam co jakiś czas kontrolnie.

tatry analog 113

tatry3-0026

To teraz w dół, na przykrótkich nóżkach.

tatry analog 115

Samo życie. Kończy się mój pobyt w Tatrach, schodzę z wysokości – wychodzi piękne słońce. Wcale, ale to wcale mnie to nie zdziwiło.

tatry3-4

tatry-1-4

Wróciłam do Roztoki, szybko się spakowałam i zjadłam ostatni obiad. Dołączyłam do turystycznej stonki idącej w kierunku Palenicy, kontaktując się ponownie z Anią. I kiedy już myślałam, że nici z naszego spotkania, do spotkania jednak doszło. Wiecie, czasem nawet kawa po turecku w barze przy dworcu smakuje wyśmienicie. Ważne z kim.

W autobusie do Krakowa nie mogłam przestać się uśmiechać, gdy kierowca włączył radio i ze starych, trzeszczących głośników popłynęło to.

Małe podsumowanie, garść przemyśleń, informacje o kosztach itd. – w części następnej, piątej, już naprawdę ostatniej.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Tatry (4)

  1. Dopiero co miałam okazję schodzić z Wrót i jedno doradzę – tam przydadzą się kijki :) początkowe zejście jest dosyć strome, ale przede wszystkim zasypane piachami i rumoszem – mnie kijki bardzo tam pomogły :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s