[PL/EN] Podsumowanie inne niż wszystkie

Koniec roku, czas podsumowań wszelakich, rozliczeń, wyliczeń, wyliczanek, czasem nawet przechwalanek mniej lub bardziej ukrytych. Patrzę na moje ‚statystyki’ podróży i uśmiecham się lekko. Nie zaliczyłam stu nowych ‚destynacji’ (co to w ogóle za słowo), ale dobrze mi z tym, co było. Była Bruksela na miesiąc, była Rosja na miesięcy pięć, były wakacyjne wypady kajakoworowerowogórskie w Polskę. Lubię się zasiedzieć, posiedzieć, podoświadczać. W notesie zapisać. Ale, ale. Nie o tym miało być.

It’s end of the year, time of writing summaries and waving goodbye to 2014. I look at my travel ‚statistics’ and smile to myself. I didn’t get to 100 new places this year, but I feel good with the last year. I spent a month in Brussels, five months in Russia and went on a few summer trips.

kalendarz

Nie myślę o liczbie wyjazdów, dni spędzonych w podróży (bo gdzie tu jest granica między podróżą a byciem gdzieś?), pieniądzach wydanych na wojaże. Myślę sobie, że w tym roku faktycznie poukładało mi się w głowie – jak lubię i chcę podróżować, czego nie lubię (oj, dużo tego!), którymi ścieżkami mi nie po drodze.

I’m not actually thinking about the number of trips made, days spent travelling (where’s the line between travelling and just being somewhere?), money spent on the trips. I’m just contemplating how happy I am with things being put in order in my head. I know how I like and want to travel, what I don’t like, what’s not for me.

brx-8194

I tak, wbrew wykształceniu trochę, nie lubię zwiedzać. Jak tylko się do tego przed sobą przyznałam, jakby kamień z serca… bo wcześniej to miałam wrażenie, że przecież ‚trzeba’ lubić zwiedzać. To znaczy, czasem lubię, czasem na pewno warto. Jednak to nie zwiedzanie nadaje kierunek moim podróżom i nie to mnie w nich interesuje najbardziej. Powiedział historyk sztuki.
Co lubię? Styrać się lubię. Na rowerze. W górach. No i kajak odkryłam w tym roku, nowość dla mnie, ciekawe to, męczące, ale jakże dobre. Przyrodę lubię. Spokój. Pustkę, przestrzeń. Spanie w namiocie. W hostelach niekoniecznie, nie chodzi o znalezienie jak najgorszych warunków i szczycenie się jakim to ja backpackersem nie jestem. Ale namiot tak. Niezależność. Milion gwiazd nad głową. Widok po przebudzeniu. Luz. Dobytek ograniczony do rzeczy najpotrzebniejszych z potrzebnych. Pokonywanie lęków, bo nie oszukujmy się, pająk do namiotu zawsze wejdzie, choćbyśmy nasz przenośny domek zamykali z największą uwagą. A ja mam arachnofobię, z której namiot powoli, ale skutecznie mnie leczy. Fajne rzeczy z takich ‚tyrających’ wyjazdów wychodzą. Ludzi się poznaje bez zasłony makijażowo-mylącej i wystudiowanych póz typowych dla spotkań w miejskiej scenerii.
Nie wszystko, co tyra, lubię. Autostopu nie lubię, z naciskiem na autostop samotny. To znaczy – boję się. I też mi z tym dobrze. Bo jakaś dziwna presja jest, że autostop to taki cudowny, że prawdziwe podróżowanie, że ludzie, spotkania… no okej. Przypadkowy stop, od czasu do czasu, dobre spotkania – tak. Ale stop jako sposób na podróż – nie. Nie dla mnie. Odrzuca mnie. Może mi się zmieni – nie mówię nie.

So, a bit contrary to my academic background (history of art), I don’t like sightseeing in a traditional sense. As soon as I said it loud, I felt so relieved! It’s not sightseeing that gives direction to my travels and… it’s fine.
What do I like then? I like to get properly tired. On a bike, in the mountains, in the kayak (last year’s discovery!). I love the nature, stillness, quiet places. Sleeping in a ten. Feeling independent. Having stars above my head. And… you know, there’s a different kind of bonds between people who meet without the fancy coffee & full make-up meetings.
I don’t like hitchhiking. I just don’t. It scares me and I think it’s natural. There’s a trend to travel this way and fair enough, if someone likes it. But I don’t and it doesn’t make me less of a traveller.

london 1st1

2015 rok zacznę od kilkudniowego wypadu do Londynu. Nie do końca w celach turystycznych; mam nadzieję, że wyjazd ten pociągnie za sobą dobre, intensywnie podróżnicze konsekwencje. Mam też nadzieję trafić w piękne miejsca w Polsce, bo wiem, że takich miejsc nie brakuje. A przede wszystkim życzę sobie gór. Dużo gór. Powrotu w Bieszczady i Karkonosze, a nade wszystko Tatr – te przyjmę w każdej ilości.

I will begin 2015 with a short trip to London. I also hope to get to explore the beautiful Poland a bit more. Above all, I wish to spent as much time as possible in the mountains. And it will be fine.

Reklamy

30 uwag do wpisu “[PL/EN] Podsumowanie inne niż wszystkie

  1. Ja też nie lubię zwiedzać. Powłóczyć się za to lubię. Zgubić się lubię. Jeść lokalne przysmaki, wypatrywać ulotne momenty i uwieczniać je na kliszy- to dla mnie podróżowanie.
    Wielu podróży w Nowym Roku!

  2. Dokladnie tak! Rozumiemy Cie w 100% – dziwnym trafem, jak gdzies jestesmy to najlepiej czujemy soe poza miastami, tylko w otoczeniu natury. I oby takich dni jak najwiecej!

    Pozdrawiamy,
    Kasia i Marek

  3. Ja także sobie trochę rzeczy uświadomiłam w tym roku i także coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie wszystkie typy podróży mi odpowiadają. Jedni wolą hostele i backpacking, a jeszcze inni nie wyjadą bez gwarancji w postaci zarezerwowanego hotelu. Ja jestem jakoś tak pomiędzy – z jednej strony lubię podróżować na luzie, ale z drugiej cenię sobie także prywatność, więc sale na milion osób w hostelach niekoniecznie dla mnie. Wielu luksusów mi nie potrzeba, dlatego jak najbardziej odpowiada mi namiot, ale lubię spokój :) Za zwiedzaniem także niespecjalnie przepadam i denerwuję się zawsze, jak widzę, że przewodniki polecają zawsze milion galerii i muzeów, a ja po prostu najchętniej chodziłabym bez celu od rana do nocy, zaglądając to tu to tam~

  4. Ewa, trzymam kciuki za londyńskie sprawy!!!!!!!!!!!!! Pamiętam, aby 8 mocno je zaciskać:)). Wszystkiego dobrego w Nowym, 2015!

  5. Piękna notka Życze Ci serdecznie wielu nowych inspiracji w Nowym Roku i po prostu wiele dobra I piękna Tatrzańskich i Bieszczadzkich szlaków Och wybrałbym się ponownie na Połoniny i na Halicz :^)

  6. To dobre przemyślenia!
    Może troche dlatego, że już jestem zmęczona ciągle takimi samymi „przechwałkami” i (przyznajmy to szczerze) bezwartościowymi statystykami – tyle a tyle dni, takie a takie kraje – ktoś w końcu pomyślał nad REFLEKSJĄ, bo to jest ta gra warta świeczki. Nie ważne ile i gdzie, ważne ile się nauczyłeś/nauczyłaś i czego dowiedziałeś/dowiedziałaś się o sobie w 2014 r.
    A Bieszczady… Bieszczady czekają i zapraszają ;) Może kiedyś wspólny wschód słońca na Połoninie Wetlińskiej? ;)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s