Peterhof

Mniej więcej o tej porze rok temu wybrałam się do Peterhofu. Położony przysłowiowy rzut bretem od Petersburga, Peterhof to bajkowo-bajeczny kompleks pałacowo ogrodowy z XVIII wieku, z czasów cara Piotra I. Jako biedna studentka licząca każde dziesięć rubli, do Peterhofu pojechałam komunikacją miejską – minimalnie bardziej czasochłonne niż o wiele droższa wycieczka statkiem (ok. 450 rubli w jedną stronę – według zeszłorocznego kursu to ok. 40 zł, teraz nieco taniej). Inne opcje to pociąg z dworca Bałtijskiego (45 minut + dodatkowo kilka przystanków autobusem) i według mnie najbardziej sensowna (i najmniej wygodna zarazem) opcja, czyli właśnie autobus z centrum, z metra Awtowo – czas przejazdu ten sam, koszt: 50 rubli. Ewentualnie marszrutka, również z Awtowo, za 70 rubli (z wahaniami w zależności od kierowcy i jego widzimisię).

Nie ukrywam, że jako mały dzikus-włóczykij najlepiej czujący się w górach/lesie/nad jeziorem – wśród szeroko rozumianej przyrody, raczej nie byłam skłonna do wydania kilkuset rubli na wstęp do parku i pałacu (osobne bilety wstępu). Skoro jednak już wytłukłam się autobusem przez blisko godzinę, to może chociaż do parku wypadałoby wejść… bo pałac, uznałam, będzie identyczny jak wszystkie inne w Rosji. Poza tym, a może przede wszystkim, miałam głęboki problem z przełamaniem się i docenianiem oraz zachwytami nad pięknymi wnętrzami, bogactwem, przepychem, oślepiającym blaskiem złota wylewającego się ze wszystkich zakamarków. Nie byłam w stanie wykrzesać z siebie szczerego podziwu, mając świadomość niewolniczej pracy, biedy i głodu panujących w carskiej Rosji. Naiwne to może, „nieżyciowe”, ale miałam z tym problem na każdym kroku w Rosji. Zresztą, czy znacząco inaczej jest dzisiaj?

Peterhofski park dzieli się na część górną – park francuski, oraz dolną – park angielski (fajniejszy!). Obie części połączone są Wielką Kaskadą. Nie powiem, prawie czterdzieści posągów i ponad sześćdziesiąt fontann, z których tryskają dziesiątki strumieni wodnych, robi wrażenie. I w ten jeden z pierwszych, naprawdę ciepłych dni po niezbyt przyjemnej zimie, połączenie słońca i wody wydało mi się bardzo zachęcające, dlatego też na „przyrodniczej” części się skupiłam.

peterhof-0002

peterhof4 peterhof-0006 peterhof-0011 peterhof-0018peterhof3 peterhof-0030 peterhof-0039

peterhof1peterhof peterhof-0045-2PS. Jest w Peterhofie miejsce wyjątkowe, warto zobaczenia – według mnie bardziej, niż pałac. To Sobór Świętych Piotra i Pawła, którego nie da się nie zauważyć, bo wygląda jak piernikowy, polukrowany pałac. Wiele cerkwi i soborów widziałam, ale ten jest specjalny, niepowtarzalny, dla mnie bardzo ważny osobiście, bo jedna z ikon w środku rozłożyła mnie na łopatki, nie mogłam się od niej odkleić i do dziś jest dla mnie bardzo ważna. Nawet jeśli religijnie komuś nie po drodze, to warto do tego soboru zajrzeć – mimo tak turystycznego położenia, nie jest przepełniony, jakby cały gwar i nieznośny hałas kumulował się w parku i pałacu, zostawiając sobór w spokoju. Dobre miejsce na wyciszenie i kontemplację.

Advertisements

15 uwag do wpisu “Peterhof

  1. naprawdę wow! super miejsce, kolejne o którym nie miałem zielonego pojęcia :) ciekawi mnie jak wygląda Sobór. ja póki co planuję wybrać się do Moskwy i Sankt Petersburga :D

    • Przy okazji wizyty Petersburga, warto wybrać się do któregoś z okolicznych pałaców: Peterhof, Carskie Sioło, Pawłowsk… żeby poczuć ten klimat i przekonać się, jak się w tym „odnajdujemy” :-)

  2. Pienie tam i bardzo zloto (nawet w parku od niego nie uciekniesz:) Zawsze chcialam pojechac do Sankt Petersburga, by odnalezc ‚zaginiona’ rodzine mojej babci, z ktora urwal sie kontakt kilkanascie lat temu. Jezeli kiedys taka wycieczka dojdzie do skutku, to na pewno skorzystam z twoich porad!

  3. Byłam w Peterhofie prawie 3 lata temu, bardzo mnie rozśmieszały złote rzeźby, bo wydawały mi się takie karykaturalne, na siłę ozłocone, na bogato…
    Piękny był widok na Zatoką Fińską ;) Alejkami miło się jednak spacerowało, ślubne pary robiły zdjęcia, turyści byli co jakiś czas moczeni wodą z ukrytych fontann ;)

    • Zatoka Fińska to w ogóle był mój ratunek w czasie pobytu w Rosji (5 m-cy), jak już traciłam „oddech”, to ruszałam nad Zatokę i wracałam do życia :)

  4. Kurczę, nie udało mi się zajść do soboru, ale opisem zachęcasz. Też w Peterhofie ograniczyłam się do parku i to chyba dobrze, bo i tak miałam dosyć. Będąc w Petersburgu Peterhof i Carskie Sioło warto zobaczyć, ale ja się w obu źle czułam. Szczególnie po godzinie w marszrutce, spędzonej na oglądaniu krajobrazów za oknem…

    • Ojj tak, dla mnie to było clue programu. Inny jest ten sobór… kameralny taki, opleciony prawosławnym odpowiednikiem krużganków – nie wiem, jak to się nazywa :-)
      Mmm… te tłuczące się marszrutki :D

      • Pierwszy raz w życiu jechałam marszrutką właśnie w Pitrze! Bardzo ciekawe doświadczenie, ale zupełnie inaczej wyglądało tłuczenie się pomiędzy miastem a Peterhofem od jazdy na plażę w Sulinie, w Rumunii :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s