O lipcu

majowka-0051

majowka-0018

Szyja z trudem dźwiga głowę, przytłoczoną intensywnością ostatniego czasu. Trzy pogrzeby i dwa wesela w ciągu miesiąca to gwarancja psychicznego klapnięcia, co przekłada się na uporczywą tęsknotę za miejscem cichym i odludnym. Konkretnie prześladują mnie Tatry, maniakalnie przewijam instagramowy hashtag tychże, strony schronisk i przewoźników, którzy mogliby przerzucić nas znad morza w góry. W pracy działam na autopilocie, po pracy robię podchody w kierunku realizowania marzenia, którego zawsze jakoś się bałam, ale od lat zrealizować bardzo chciałam. Może mi na tę zakręconą ostatnio głowę wspinaczka pomoże.

Czytaj dalej »

Kolosy

Kilka dni po Kolosach, a ja wciąż każdej spotkanej osobie (a raczej każdej, która mnie odwiedzi, bom jeszcze do kul przyklejona) rozentuzjazmowana opowiadam o ostatnim weekendzie. „I wiesz, tam była taka prezentacja…”. Pokazów, które coś ze mną zrobiły, poruszyły, wzruszyły, szarpnęły – było kilka. Bez niespodzianek, bo to raczej te pokazy, na które najbardziej czekałam, choć i odkrycia pewne poczyniłam.

Czytaj dalej »

[PL/EN] O brytyjskiej uprzejmości słów kilka

Hi, how are you?, Are you ok?, How’s everything? … i tak kilkadziesiąt razy dziennie. Najpierw odpowiadam z uśmiechem, spontaniczne I’m fine, thanks. Potem z lekkim zdziwieniem, ale nadal z uśmiechem. Wreszcie… zniecierpliwienie. O co tu chodzi? Czasem fine, czasem nie fine… W pewnym momencie odpuściłam, kiedy miałam gorszy dzień, odpowiadałam przeciągle fiiiine… though I’ve had a sleepless night/tough day at work/…, co spotykało się zazwyczaj z lekką konsternacją drugiej strony. Lekka panika i wycofanie – bo nie daj Boże wejdziemy na jakieś poważne, trudne tematy, na środku ulicy zaczniemy mówić o problemach…

Słynna brytyjska uprzejmość to nie fikcyjny stereotyp. Istnieje i ma się dobrze (całkiem fine!), doświadczyłam jej na własnej skórze przez trzy lata mieszkania w Londynie; to chyba wystarczający czas, żeby wykluczyć czynnik przypadkowości.

Czytaj dalej »

[PL/EN] Podsumowanie inne niż wszystkie

Koniec roku, czas podsumowań wszelakich, rozliczeń, wyliczeń, wyliczanek, czasem nawet przechwalanek mniej lub bardziej ukrytych. Patrzę na moje ‚statystyki’ podróży i uśmiecham się lekko. Nie zaliczyłam stu nowych ‚destynacji’ (co to w ogóle za słowo), ale dobrze mi z tym, co było. Była Bruksela na miesiąc, była Rosja na miesięcy pięć, były wakacyjne wypady kajakoworowerowogórskie w Polskę. Lubię się zasiedzieć, posiedzieć, podoświadczać. W notesie zapisać. Ale, ale. Nie o tym miało być.

Czytaj dalej »

Liebster Award x2

Kiedy zobaczyłam pierwszą nominację do Liebster Award od Eweliny i Piotra, dostałam lekkiego ataku paniki i zesztywnienia mięśni. Kto mnie zna, ten wie, że uciekam przed wszelkimi łańcuszkami. Słusznie lub nie, kojarzą mi się… no, źle. Pomyślcie więc, co się stało, gdy dostałam powiadomienie o drugiej nominacji od Niki… Po chwili jednak się ogarnęłam, stwierdziłam, że przeczytam chociaż pytania, zamiast przekreślić całą akcję z góry, i… i pozytywnie się zaskoczyłam.
Pomyślałam, że na takie pytanie to ja w sumie chętnie odpowiem. Nie będzie tu jakiegoś wielkiego ekshibicjonizmu internetowego, a garść informacji z przymrużeniem oka.

Czytaj dalej »