Peterhof

Mniej więcej o tej porze rok temu wybrałam się do Peterhofu. Położony przysłowiowy rzut bretem od Petersburga, Peterhof to bajkowo-bajeczny kompleks pałacowo ogrodowy z XVIII wieku, z czasów cara Piotra I. Jako biedna studentka licząca każde dziesięć rubli, do Peterhofu pojechałam komunikacją miejską – minimalnie bardziej czasochłonne niż o wiele droższa wycieczka statkiem (ok. 450 rubli w jedną stronę – według zeszłorocznego kursu to ok. 40 zł, teraz nieco taniej). Inne opcje to pociąg z dworca Bałtijskiego (45 minut + dodatkowo kilka przystanków autobusem) i według mnie najbardziej sensowna (i najmniej wygodna zarazem) opcja, czyli właśnie autobus z centrum, z metra Awtowo – czas przejazdu ten sam, koszt: 50 rubli. Ewentualnie marszrutka, również z Awtowo, za 70 rubli (z wahaniami w zależności od kierowcy i jego widzimisię).

Czytaj dalej »

Postcards from… Moscow

O Moskwie pisałam „na świeżo” jeszcze w czerwcu, opatrując wpis komórkowymi pstrykami (tam też praktyczne informacje). Dziś mijają od tamtego wpisu dokładnie cztery miesiące, chyba czas najwyższy na obiecane dawno temu zdjęcia.

Cztery miesiące to wystarczająco długo, żeby stolica Rosji zmieniła kształt w mojej pamięci. Bo niby pamiętam – nadal ostro, wyraźnie – ale coraz bardziej fragmentarycznie. Podobno Moskwa oszałamia – ja tego nie doświadczyłam, być może dlatego, że mieszkałam u znajomych, spotykałam się z Rosjanami, w najbardziej znanych miejscach bywałam w czasie, kiedy były zupełnie puste (Plac Czerwony!). Pogrzebałam w tej Moskwie, ponurkowałam, pozaglądałam, poodkrywałam kolejne jej warstwy – choć warstw tych nieskończoność. Dziesiątki wydeptanych kilometrów, garść zdjęć.

Czytaj dalej »

Shlisselburg & Ladoga

Szlisselburg. Piękna, szeleszcząca nazwa miejsca (miasta i twierdzy) o już nie tak pięknej historii. Gród, początkowo nazywany Oreszek, został wybudowany około 1300 roku. Blisko siedemset lat później twierdza została wpisana na listę UNESCO. Na początu XVII wieku twierdza została zdobyta przez Szwedów (bardzo cierpliwych – oblężenie trwało dziewięć miesięcy), niecałe sto lat później przejęli ją Rosjanie (w dziesięć dni, choć należy dodać, że tracąc sześć tysięcy ludzi w porównaniu z nieco ponad setką Szwedów) i nadali jej obecną nazwę, dosłownie miasto-klucz. Klucz do dalszych podbojów. Od XVIII wieku twierdza służyła jako więzienie. Jak wiadomo, w Rosji zawsze było kogo więzić, a to cara (Iwan VI), a to dekabrystów, a to Polaków (w więziennej twierdzy zmarli m.in. Walerian Łukasiński i Ludwik Waryński). W 1917 roku więźniowie ostali uwolnieni, a twierdza spalona. W czasie drugiej wojny światowej Szlisselburg został zajęty przez Niemców, a odbity przez wojska radzieckie w 1943 roku.

Shlisselburg – a beautiful name, but less pleasant history. A town 35 km from St. Petersburg and a UNESCO listed fortress dating back to the year 1300. At the beginning of the 17th century the fortress was captured by Sweden, after a nine months siege. Then, a century later, the fortress was taken by Russia in just ten days. Oh well. Later on the fortress lost its significance and became a prison; among the prisoners were Mikhail Bakunin, tsar Ivan VI, and Lenin’s brother, Alexander Ulyanov. During WWII Shlisselburg was occupied by the Germans and and recaptured by the Red Army in 1943.

Na kilku poniższych zdjęciach – miejscowy plac zabaw…
It’s a local playground in the pictures below…

szlis-0231

szlis-0234

szlis-0233

szlisenburg1

szlisenburg2

szlisenburg

Ładoga. Największe jezioro w Europie. Powierzchnia? 18 tysięcy kilometrów kwadratowych! I blisko siedemset wysp… Niestety, podczas naszej wycieczki potwierdziło się, że nad Ładogą dominują pochmurne dni, dlatego odpuściliśmy sobie rejs po jeziorze, bo i tak niewiele było widać, a cena była raczej odstraszająca. I smutna sprawa – jak zwykle, człowiek nie byłby sobą, gdyby nie pozanieczyszczał środowiska. Do Ładogi trafia ogromna ilość ścieków przemysłowych, przez co drastycznie maleje liczba ryb w jeziorze, a niektóre gatunki są zagrożone.


Lake Ladoga. The biggest lake in Europe with surface of 18,000 km2 and nearly 700 islands. The weather was rather cloudy during our visit so we gave up on the boat trip as hardly anything could be seen. The lake is amazing but there’s a sad part of the story as well – a lot of industrial sludges go to Ladoga which kills fish and worsens the situation of the already endangered species.

szlis-0247

szlis-0268

Rybkę?
Fish, anyone?

szlis-0262

szlis-0252

szlis-0260

szlisenburg6

szlisenburg8

szlisenburg5

Ermitaż na pożegnanie z Petersburgiem

Dzień przed ostatecznym wyjazdem z Petersburga, postanowiłam zajrzeć jeszcze raz do Ermitażu, tak „na pożegnanie”. Za cel obrałam sobie drugie piętro, czyli komnaty pałacowe oraz Rubensa, Rembrandta, Brueghel’a – te klimaty. Rubensa nie lubię, Rembrandta lubię wybiórczo, ale stwierdziłam, że wypada ich odwiedzić. Na nieszczęście, podobnie stwierdziło też kilkadziesiąt wycieczek, które szturmowały tego dnia Ermitaż (szturmują zapewne codziennie o tej porze roku), a ja wydawałam się tym być lekko zaskoczona, pamiętając spokój i pustki w Ermitażu zimą (klik). Nic to, postałam pokornie czterdzieści minut w kolejce, odebrałam bilet (wiwat studenckie darmowe wejściówki) i dzielnie ruszyłam po schodach. Potem już tylko szczęka mi coraz bardziej opadała, aż zahaczyła o posadzkę. Wybaczcie komórkową jakość zdjęć – częściowo to wina ledwie kilku megapikseli, częściowo moich trzęsących się z wrażenia rąk.

At the end of my stay in St. Petersburg I decided to visit the Hermitage for the last time. I wanted to see the second floor of the museum – the palace chambers as well as Rubens, Rembrandt, Brueghel and others. I kind of forgot that it’s the peak of the tourist season now and that a bazillion of people will have the same idea of visiting the Hermitage on that day too. Hence, I had to wait in a 40 min queue but it was worth it. I apologise for the poor quality of the pictures – partly it’s because of my 3.2 mpx phone, partly because my hands were shaking as I stood in front of the marvelous pieces.

Sufity i żyrandole – oto, co w wystroju pałacowych komnat urzekło mnie najbardziej. Złoto, złoto i jeszcze raz złoto. Wszystko się świeci, mieni, błyszczy, czasem aż oślepia.
Ceilings and chandeliers – the amount of gold on them is insane.
ermitaz12

Pamiętam, że rozglądając się po tej sali, westchnęłam w duchu, że przecież jedna taka komnata jest większa niż całe moje mieszkanie. Jak żyć?
Looking around this chamber I just sighed thinking that this single room is bigger than my whole flat in Poland. Oh well.
ermitaz4

Ten sufit i ten żyrandol. A w takich momentach jakoś zapominam o codziennie wygłaszanych przeze mnie peanach na cześć minimalizmu.
This ceiling and this chandelier. Wow. For a moment I forgot about my love for minimalism.
ermitaz2

Takie tam, na korytarzu..
Just a corridor, you know..
ermitaz1

Rembrandt, ‚Powrót syna marnotrawnego’. Tak obraz jest tak bogaty w treść, że można spędzić przed nim długie godziny (o ile co chwilę nie wpychają się przed ciebie bezczelnie jakieś kobiety, które przecież muszą mieć zdjęcie na tle każdego obrazu w Ermitażu). Ogromne płótno to podobno to ostatni obraz Rembrandta.
Rembrandt, ‚The return of the prodigal son’. The painting is so rich that one could spend hours in front of it (unless there are some psycho women around, trying to take pictures with all painting in the museum). The painting is the last one by Rembrandt.
ermitaz13

Rembrandt raz jeszcze:
Rembrandt again:
ermitaz11

Fra Angelico:
ermitaz10
ermitaz8

Zuzanna i starcy:
Susanna and the elders:
ermitaz9

Brueghel:
ermitaz6

Dużo wszystkiego:
My eyes just went crazy…
ermitaz5

Tron carski i złoty paw-zegar:
The tsar’s throne and the peacock clock:
ermitaz3

Dużo Rubensa i, dla odmiany po sufitach, podłoga – też niczego sobie:
Rubens everywhere / not only the ceilings, but also the floors were quite cool:
ermitaz

Moskiewskie impresje

Najpierw – dni całe rozmyślania, czym i kiedy do Moskwy pojechać. Lubię móc na spokojnie przyjrzeć się rozkładowi jazdy, porównać ceny, godziny, warunki przejazdu – dlatego nie do końca byłam przekonana do kupowania biletów w okienku na dworcu, gdzie cierpliwość zarówno moja jak i obsługi wystawiona byłaby na próbę. Na szczęście w Rosji całkiem sprawnie działania internetowy system rezerwacji na pociągi dalekobieżne (rzd.ru). Dobrze jednak znać rosyjski, bo dopiero przechodząc do płatności można przeglądać stronę po angielsku. Ja początkowo zgłupiałam widząc opcje – warianty siedzące, leżące, długość przejazdów (od niecałych czterech godzin do kilkunastu), przedziały otwarte, zamknięte… rozpiętość cen wprawiła mnie w osłupienie – od około 700 rubli („Justyna, co to jest za standard?” – „No, jedziesz z kurami”) do kilkunastu tysięcy. Ostatecznie zdecydowałam się na plackartę (na końcu wpisu konkrety – cena, czas przejazdu).

Dzisiaj zdjęcia z tostera aka mojego telefonu, będzie jeszcze czas na lustrzankowe, moje przydługie zachwyty Moskwą oraz bardziej szczegółowe opisy poszczególnych miejsc.

After days of trying to figure out how to get to Moscow, which train to choose, whether to go for a platzkart or coupe, I decided on a night train in a platzkart carriage and it turned out to be a great decision. If you want to see all the options available, you can check and book the trains online (rzd.ru), though in that case it’s good to know Russian as you can only switch to English in the payment process. Today’s post is filled with pictures from my mobile, next time I’ll upload some photos I took with my camera and write more about some of the places, as going to Moscow was a unique experience. There is some practical information at the end of this post if you’re interested in costs of such a trip!

Wieczór w Petersburgu // poranek w Moskiwe
Evening in St. Petersburg // morning in Moscow
moskwa10

Jeden ze słynnych siedmiu budynków (Stalinskie Vysotki) w Moskwie, dom mieszkalny na Nabrzeżu Kotielniczeskim // Państwowe Muzeum Historyczne na Placu Czerwonym
Kotelnicheskaya Embankment Building // State Historical Museum
moskwa26

Mauzoleum Lenina
Lenin’s Mausoleum
moskwa9

Za mauzoleum…
Behind the mausoleum
moskwa8

Kreml
The Kremlin
moskwa6

Sobór Archangielski // Dzwonnica Iwana Wielkiego
Arkhangelsky Sobor // Ivan the Great Bell Tower
moskwa5

moskwa7

Sobór Zaśnięcia Matki Bożej
Uspensky Sobor
moskwa4

moskwa3

moskwa19

moskwa2

Cerkiew Wasyla Błogosławionego
Sobor Vasilya Blazhennogo
moskwa20

moskwa17

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej // Moskiewskie metro
Ministry of the Foreign Affairs of the Russian Federation // Moscow metro
moskwa

Zaułki nie-dla-turystów, na południe od centrum
Non-tourist spots
moskwa30

Architektura Moskwy // Plac przed Muzeum Sztuki Współczesnej
Moscow architecture // Square in front of the Contemporary Art Museum
moskwa27

Architektury ciąg dalszy
Architecture continued
moskwa23

Konie w Ogrodzie Aleksandryjskim // Pomnik Piotra Wielkiego
Sculptures in the Alexander Garden // Peter the Great statues
moskwa18

Rzeźby na placu przed Muzeum SzN (z lewej strony św. Nino)
Sculptures in fron of the Contemporary Art Museum (St. Nino on the left)
moskwa15

moskwa16

K. Malewicz // B. Okudżawa
K. Malevich / B. Okudzhava
moskwa29

Monastyr Wysoko-Pietrowski (Cerkiew Bogolubowskiej Ikony Matki Bożej)
Vysokopetrovsky monastery
moskwa11

Monastyr Nowodziewiczy
Novodevichiy Monastyr
moskwa25

… // Grób Jelcyna
… // Yeltsin’s grave
moskwa24

Kołomienskoje
Kolomenskoye
Cerkiew Jana Chrzciciela // Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego
Church of John the Baptist // Church of the Ascension
moskwa28

moskwa12

Kołomienskoje
Kolomenskoye
Wielki drewniany pałac (rekonstrukcja)
Wooden palace (reconstructed)
moskwa14

moskwa13

moskwa31

Patriarsze Prudy i płaskorzeżby ze scenami z bajek Kryłowa
Patriarshiye Ponds and reliefs with scenes from Krylov’s fables
moskwa22

moskwa21

Na koniec obiecane konkrety.

Nocny pociąg (21.20-5.10 do Moskwy, powrotny 20.40-4.45), cena: 2400 rubli (220 zł) w dwie strony – 1200 rubli za bilet do Moskwy to jest bardzo dobra cena, ten standard waha się od 1200 do 1900 rubli zazwyczaj; plackarta – co kto lubi, ale mnie zależało na dolnym miejscu, w związku z tym, że jechałam sama, wybrałam to wzdłuż ściany, bo nie chciałam budząc się w środku nocy natrafić na czyjeś łypiące na mnie oko. Plackarta to miejsce w otwartym wagonie, ale trzeba spojrzeć na to inaczej, niż u nas – tu dostajemy pościel i materac, leżanka jest szeroka, stoliki również, jest dwóch konduktorów, do pociągu wchodzi po okazaniu biletu i paszportu, bagaż ładujemy do skrzyni pod siedzeniem. Jest bezpiecznie – na początku miałam lekkie obawy, ale w zamykanym ‚kupe’ nie wiadomo, z kim się zamykasz, a płaci się dużo więcej (najtańsze bilety widziałam za 2200 rubli w jedną stronę, potem cena tylko rosła).

Noclegi: w Moskwie spędziłam 4 dni, 3 noce. Miałam to szczęście, że nocowałam u znajomych blisko centrum, więc koszty noclegu mi odpadły, a przede wszystkim miałam świetnych przewodników po mieście – rodowitych mieszkańców Moskwy. Widziałam jednak ogłoszenia o noclegach w hostelach i no cóż, nie oszukujmy się, Moskwa jest droga. Można znaleźć miejsce w pokoju wieloosobowym (podkreślam: wielo) za 400 rubli (niecałe 40 zł) za noc, ale podejrzewam, że rezerwacji trzeba dokonywać z duuużym wyprzedzeniem. Taniej (raczej) nie będzie.

Transport w Moskwie: Na samo wspomnienie aż westchnęłam ciężko. Co prawda, Londynu póki co nic nie przebiło (nie zapomnę szoku, gdy zobaczyłam, że pojedynczy przejazd kosztuje 4 funty… z kartą Oyster niecałe dwa w centralnych strefach – im dalej tym drożej; miesięczny bilet kosztował tyle, że trzy lata przeżyłam na autobusowym), ale na ‚nasze’ standardy – w Moskwie nadal jest drogo. Kupujemy w kasie kartę, która doładowana jest odpowiednią ilością przejazdów. Jeden przejazd to 40 rubli (4 zł), 5 – 160 rubli, 11 – 320 i dalej coraz taniej w przeliczeniu na jeden przejazd. Mnie wystarczyły akurat karty na 11 i 5 przejazdów – 480 rubli (45 zł) na pełne 4 dni.

Jedzenie: Trudno tu dać jakieś wskazówki, bo jednych zadowoli jedzenie z McDonalda (swoją drogą droższego w Rosji niż w Polsce – wnioskuję po cenie kawy i lodów, bo tylko to nadaje się według mnie w Macu do jedzenia), innych tylko kuchnia Amaro. Ja śniadania jadłam w domu, na mieście zazwyczaj jakiś lunch (w znaczeniu – obiad), kolacja w domu. Są przyjazne sieciówki z dobrym jedzeniem – MuMu, Grabli (szczególnie to drugie przypadło mi do gustu). Duży wybór, sami kompletujemy sobie posiłek. Przykładowo w Grabli za: barszcz, sałatkę, zapiekankę z brokułami i kompot zapłaciłam 300 rubli (niecałe 30 zł), innym razem w Mumu wydałam 280 rubli (25 zł). Zapisywałam wydatki na jedzenie na mieście, kawę, wino itd. – łącznie wyszło mi ok. 1650 rubli (150 zł).

Zwiedzanie: Bileciki proszę… niemal wszędze. Ceny – hm, turystyczne. Na szczęście mam legitymację studencką rosyjskiej uczelni, więc koszt wstępu do atrakcji turystycznej u mnie mocno się obniżył – normalny bilet do zazwyczaj około trzech razy wyższy koszt. Kreml – 100 rubli (ale i chyba 350 za normalny bilet warto dać); Muzeum im. Puszkina – 150 rubli; Galeria Trietiakowska – 150 rubli, Muzeum Sztuki Współczesnej – 40 rubli. Łącznie 440 rubli (40 zł).
Z drugiej strony, połowa mojego zwiedzania stanowiły cerkwie, do których wchodzimy ‚z ulicy’ (panie pamiętają o chustach), z wyjątkiem soboru Nowodziewiczego.

Inne (pocztówki, znaczki, pamiątki): 770 rubli (70 zł).

Łącznie czterodniowy wyjazd do Moskwy kosztował mnie ok. 5000 rubli (niecałe 500 zł), z czego prawie połowa to dojazd. Oczywiście, jest to bardzo subiektywna sprawa, miałam to szczęście, że do Moskwy mogłam wybrać się pociągiem z Petersburga, co samo w sobie jest przygodą i zmniejsza koszt takiego wyjazdu w porównaniu do lotu samolotem, załatwiania wizy (u mnie te koszty to część wyjazdu do Rosji jako takiej). Jeśli zatrzymujemy się w ho(s)telu, koszt rośnie znacznie, podobnie jeśli – a tak jest w większości przypadków – kupujemy normalne bilety wstępu dla obcokrajowców. To wszystko nie zmienia faktu, że można podróżować tanio i komfortowo (według definicji własnej, mnie jest wygodnie w namiocie przy ognisku). Wiedziałam, że to jest moja szansa, żeby zobaczyć Moskwę i jeśli nie pojadę teraz, to mogę długo nie mieć okazji do ponownej wizyty. Dlatego mimo magisterki wiszącej mi nad głową i natłoku spraw biurokratycznych w Petersburgu, pojechałam. Warto było.

And finally, some practical info.

Train: I took the 9.20 pm-5.10 am one to Moscow and the 8.40 pm-4.45 am on return, paying 2400 (50 EUR) rubles for the whole trip. This is a good price as theSt. Petersburg-Moscow train in the platzkart carriage usually costs 1200-1900 rubles one way. It’s really quite an experience and I highly recommend to try it while in Russia. The coupe carriage is much more expensive (starting from 2200 rubles) and you never know with whom you’re locking yourself.

Accomodation: I spent 4 days and 3 nights in Moscow and was lucky to stay at a friend’s place close to the city centre, therefore didn’t have to pay for a ho(s)tel, which would be quite expensive. The cheapest hostels I’ve heard about were 400 rubles (9 EUR) for a night in a 10-beds room.

Public transport: Well, let’s be honest – Moscow metro is extremely expensive. I still remember London prices, which are even higher, but it doesn’t change the fact, that I just sighed when I saw the price of a single ride – 40 rubles (1 EUR). However, you can get a card with 5 rides for 160 rubles (<4EUR), 11 rides for 320 rubles (7 EUR) and so on. I bought the 11 rides card on the first day and then the 5 rides one and it was enough. I spent 480 rubles (11 EUR) on transport.

Food/Eating out: It’s hard to advise on that as some are fine with eating in McDonalds, others want to dine in top Michelin stars restaurants. Whichever option you choose (yes, there’s something in between these too), bear in mind that it will be probably more expensive than in your home country (unless come from Scandinavia). I had breakfasts and late dinners at home and usually ate lunch in the sightseeing break. I can recommend MuMu and Grabli – you can find these around the city, the food is great (especially in Grabli), the prices are not horrifying and you compose your meal on your own. For 300 rubles (7 EUR) I was full for the rest of the day. Overall, I spent c. 1650 rubles (35 EUR) on food (lunches, coffee, wine).

Sightseeing/Entrance tickets: You need to buy an entrance ticket almost everywhere. The prices vary a lot. I have a Russian student card so got a significant discount everywhere, the standard normal ticket is about three times as expensive (e.g. I paid 100 rubles to see Kremlin, while the normal ticket was c. 350 rubles). Altogether I spent c. 440 rubles (10 EUR) on tickets.

Other (postcards, stamps, souvenirs): 770 rubles (18 EUR).

Total: I spent c. 5000 rubles (110 EUR) on a four day trip to Moscow. Almost half if it was the train from and to St. Petersburg. Sure, I was lucky not having to pay for visa etc., but I had to do it a few months ago when coming to Russia anyway. The cost would be much higher if I had to book a hostel and pay regular ticket prices in museums. Still, though, I claim that it’s possible to travel on a budget even to the most expensive cities in the world. You just need to look for the right circumstances – I used the fact that I’m here on a student exchange and there are some benefits because of that. Even though I have my MA thesis deadline coming (too fast…) and a lot of bureaucratic issues in St. Petersburg, I decided to go to Moscow. And you know, it was worth it.