Peterhof

Mniej więcej o tej porze rok temu wybrałam się do Peterhofu. Położony przysłowiowy rzut bretem od Petersburga, Peterhof to bajkowo-bajeczny kompleks pałacowo ogrodowy z XVIII wieku, z czasów cara Piotra I. Jako biedna studentka licząca każde dziesięć rubli, do Peterhofu pojechałam komunikacją miejską – minimalnie bardziej czasochłonne niż o wiele droższa wycieczka statkiem (ok. 450 rubli w jedną stronę – według zeszłorocznego kursu to ok. 40 zł, teraz nieco taniej). Inne opcje to pociąg z dworca Bałtijskiego (45 minut + dodatkowo kilka przystanków autobusem) i według mnie najbardziej sensowna (i najmniej wygodna zarazem) opcja, czyli właśnie autobus z centrum, z metra Awtowo – czas przejazdu ten sam, koszt: 50 rubli. Ewentualnie marszrutka, również z Awtowo, za 70 rubli (z wahaniami w zależności od kierowcy i jego widzimisię).

Czytaj dalej »

La bella Italia (1)

Potrzebowałam dwóch miesięcy od powrotu, żeby zebrać się do napisania kilku słów o wypadzie do Włoch. No dobrze, były pstryki komórkowe, ale tak naprawdę czekałam, aż zbiorę zdjęcia z wszystkich aparatów – prawie się udało.

Wyjazd był dla mnie dość nietypowy. Pierwszy raz od… od dawna (od piętnastu lat dokładnie) pojechałam na wakacje z rodzicami. Wakacji by nie było, gdyby nie powód główny, wokół którego zbudowany został cały wyjazd, ale o tym więcej innym razem.

Czytaj dalej »

Postcards from Italy

Dzisiaj – migawki włoskie. Pstryki z mojego 3-megapikselowego telefonu, momenty spontanicznie uchwycone. Będzie i wpis właściwy, a nawet więcej niż wpis… Będą poetyckie analogi, będą opisy, przemyślenia, refleksje, zastanowienia. Będzie też o tym, co ja właściwie w tej Italii porabiałam, co mnie tam sprowadziło i jak się skończyło, będą też konkrety finansowe i organizacyjne. Stay tuned, jak to się mawia.

A! Obowiązkowy podkład muzyczny tu.

Czytaj dalej »

Europejskie Centrum Solidarności – Gdańsk

ECS-0022

ECS – Europejskie Centrum Solidarności w moim rodzinnym Gdańsku. Miejsce nowe w miejscu bardzo historycznym, ważnym, ciągle (a może coraz bardziej?) kontrowersyjnym. Kontrowersyjnym zarówno z oczywistych powodów, jak subiektywne spojrzenia na wydarzenia sprzed trzydziestu lat, jak również z powodu dyskusji wokół projektu muzeum i planów zagospodarowania terenów stoczniowych. Śmieszy mnie i smuci jednocześnie (z naciskiem na to drugie niestety) ta polska kłótliwość i małostkowość. Różnymi drogami poszli ludzie, którzy kiedyś wspólnie walczyli o wolność, często niepotrzebnie wchodząc w politykę; dziś przekrzykują się na sali sejmowej i w telewizyjnym studio. W ECS jednak nie o to chodzi. O co więc? Na stronie czytamy „Chcemy przyczynić się do tego, aby ideały ruchu Solidarność – demokracja, społeczeństwo otwarte i solidarne, kultura dialogu – zachowały swoją atrakcyjność i aktualność. Chcemy zachować w pamięci Polaków i Europejczyków doświadczenie Solidarności jako pokojowej europejskiej rewolucji, aby we wspólnocie europejskich demokracji Solidarność była ważną częścią mitu założycielskiego Europy. Chcemy, aby Solidarność była źródłem inspiracji i nadziei dla tych, którzy nie żyją w społeczeństwach otwartych i demokratycznych.”

Czytaj dalej »

Ermitaż na pożegnanie z Petersburgiem

Dzień przed ostatecznym wyjazdem z Petersburga, postanowiłam zajrzeć jeszcze raz do Ermitażu, tak „na pożegnanie”. Za cel obrałam sobie drugie piętro, czyli komnaty pałacowe oraz Rubensa, Rembrandta, Brueghel’a – te klimaty. Rubensa nie lubię, Rembrandta lubię wybiórczo, ale stwierdziłam, że wypada ich odwiedzić. Na nieszczęście, podobnie stwierdziło też kilkadziesiąt wycieczek, które szturmowały tego dnia Ermitaż (szturmują zapewne codziennie o tej porze roku), a ja wydawałam się tym być lekko zaskoczona, pamiętając spokój i pustki w Ermitażu zimą (klik). Nic to, postałam pokornie czterdzieści minut w kolejce, odebrałam bilet (wiwat studenckie darmowe wejściówki) i dzielnie ruszyłam po schodach. Potem już tylko szczęka mi coraz bardziej opadała, aż zahaczyła o posadzkę. Wybaczcie komórkową jakość zdjęć – częściowo to wina ledwie kilku megapikseli, częściowo moich trzęsących się z wrażenia rąk.

At the end of my stay in St. Petersburg I decided to visit the Hermitage for the last time. I wanted to see the second floor of the museum – the palace chambers as well as Rubens, Rembrandt, Brueghel and others. I kind of forgot that it’s the peak of the tourist season now and that a bazillion of people will have the same idea of visiting the Hermitage on that day too. Hence, I had to wait in a 40 min queue but it was worth it. I apologise for the poor quality of the pictures – partly it’s because of my 3.2 mpx phone, partly because my hands were shaking as I stood in front of the marvelous pieces.

Sufity i żyrandole – oto, co w wystroju pałacowych komnat urzekło mnie najbardziej. Złoto, złoto i jeszcze raz złoto. Wszystko się świeci, mieni, błyszczy, czasem aż oślepia.
Ceilings and chandeliers – the amount of gold on them is insane.
ermitaz12

Pamiętam, że rozglądając się po tej sali, westchnęłam w duchu, że przecież jedna taka komnata jest większa niż całe moje mieszkanie. Jak żyć?
Looking around this chamber I just sighed thinking that this single room is bigger than my whole flat in Poland. Oh well.
ermitaz4

Ten sufit i ten żyrandol. A w takich momentach jakoś zapominam o codziennie wygłaszanych przeze mnie peanach na cześć minimalizmu.
This ceiling and this chandelier. Wow. For a moment I forgot about my love for minimalism.
ermitaz2

Takie tam, na korytarzu..
Just a corridor, you know..
ermitaz1

Rembrandt, ‚Powrót syna marnotrawnego’. Tak obraz jest tak bogaty w treść, że można spędzić przed nim długie godziny (o ile co chwilę nie wpychają się przed ciebie bezczelnie jakieś kobiety, które przecież muszą mieć zdjęcie na tle każdego obrazu w Ermitażu). Ogromne płótno to podobno to ostatni obraz Rembrandta.
Rembrandt, ‚The return of the prodigal son’. The painting is so rich that one could spend hours in front of it (unless there are some psycho women around, trying to take pictures with all painting in the museum). The painting is the last one by Rembrandt.
ermitaz13

Rembrandt raz jeszcze:
Rembrandt again:
ermitaz11

Fra Angelico:
ermitaz10
ermitaz8

Zuzanna i starcy:
Susanna and the elders:
ermitaz9

Brueghel:
ermitaz6

Dużo wszystkiego:
My eyes just went crazy…
ermitaz5

Tron carski i złoty paw-zegar:
The tsar’s throne and the peacock clock:
ermitaz3

Dużo Rubensa i, dla odmiany po sufitach, podłoga – też niczego sobie:
Rubens everywhere / not only the ceilings, but also the floors were quite cool:
ermitaz